newsy
luty 2010
« Poprzedni Następny »02
2010
Vagator. Goa. Indie.

Minęły właśnie dwa lata naszej podróży i należałoby napisać jakiś mądry tekst z tej okazji. Metaforę o żaglowcu zawijającym do portów, albo przynajmniej wyliczankę tego, co zobaczyliśmy w tym czasie. Ale nie o zaliczanie i nie o bicie rekordów nam chodzi.
To może opowiedzieć jak to wszystko się zaczęło. Zaczęło się w wannie w Poznaniu. Taki pomysł wypowiedziany na głos. Dlaczego nie zrealizować już teraz tego, czego realizację chcieliśmy odłożyć do emerytury albo wygranej w totka. Jak widać udało się.
Na szczęście nie muszę streszczać co przez te dwa lata robiliśmy, bo to wszystko znajdziecie w blogu. 24 miesiące do przeglądniecia (jeśli ktoś tego jeszcze nie zrobił – polecam).
Na pewno nam się nie znudziło. Nie wyobrażamy sobie osiadłego trybu życia. Czy tak nam zostanie aż do emerytury? Nie wiemy.
A co teraz? Na chwilę zawitamy do Polski (z czego bardzo się cieszymy). Mamy nadzieję, że się lekko ociepli, bo minus dwadzieścia to będzie dla nas ekstremalne przeżycie. Ale na wszelki wypadek zostawiliśmy sobie polarowe wdzianka, które kupiliśmy w Nepalu.
A potem wielka niewiadoma, czyli Australia i Oceania. Będziemy się sami mogli przekonać jak tam jest. Co myślą tam ludzie i jak bardzo się od nas różnią.
Ale kiedyś na pewno zasłużymy sobie na spokojną emeryturę od podróżowania. Wtedy ze spokojem odwrócimy się za siebie, nie będziemy musieli nigdzie gnać, bo pewnie nie będzie się nam już chciało. I tym sposobem w jakiejś bambusowej chatce nad brzegiem oceanu będziemy pędzić spokojny żywot staruszków bez obaw, że nie zrealizujemy swoich marzeń (albo żalu, że jest już na to za późno).
Zostały nam dwa ostatnie tygodnie wakacji w Azji. Dziwne uczucie. Postanowiliśmy też zrobić sobie małe wakacje od internetu, komputera i naszego bloga. W końcu przez dwa lata pisaliśmy regularnie. Wszystko uzupełnimy po 18 lutym.
Z Indii wracamy przez Istambuł, czyli miejsce w którym przebiega umowna granica Europy i Azji. 18 lutego lądujemy w Warszawie. Wiemy, że już się uformował mały komitet powitalny. Andriej, który obiecał nas odebrać, Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze, chlep, sól i kamery TV :)
W marcu odwiedzimy Warszawę, Kraków i Poznań.
BARDZO PROSIMY WSZYSTKICH ZNAJOMYCH O PRZESŁANIE NAM E-MAILEM SWOICH NUMERÓW TELEFONÓW. W Azji zgubiliśmy dwie komórki i teraz nie mamy żadnych numerów.

http://www.blogroku.pl/wpodrozy,gw96t,blog.html
